Ciezko sie przyznac ale zaczynam tracic kontrole nad wszystkim co do tej pory zbudowalem...
To wszystko trzesie sie jak domek z kart...
Kulejac lapie wciaz opadajace ze stosu talerze. Za duzy stosik, wciaz potykam sie i upadam zeby zadnego nie potluc. Stosik wciaz rosnie...
Najgorsze ze w pracy zaczyna byc coraz gorzej, coraz trudniej. Wciaz nowe problemy... Nie nadaje sie chyba do tego...
eehh...
Musze cos z tym zrobic.